#0053
Przeman from Przemek Brzoskowski on Vimeo.
Nagranie splodzil Piotrek… i tak, tak, na milosc boska, wiem, ze robienie takich zdjec w parku, tak… wiem naprawde…
Przeman from Przemek Brzoskowski on Vimeo.
Nagranie splodzil Piotrek… i tak, tak, na milosc boska, wiem, ze robienie takich zdjec w parku, tak… wiem naprawde…

Od poczatku tygodnia w snach zamordowalem juz siedem kobiet (!?). Cztery cofajac sie w czasie w poniedzialek i trzy tej nocy lecz pamietam to jak przez mgle. Ale, ale! Niedlugo duzo nowych zdjec!

Wczoraj Milosz obudzil we mnie poklady pamieci dlugotrwalej, co zwazajac na kompletny zanik pamieci krotkotrwalej u mnie, nie jest specjalnym wysilkiem dla mozgu. Przypomnial mi historie z liceum kiedy to wieczorami uwielbialem sluchac pewnej audycji radiowej skierowanej do mlodych ludzi i jak to ja uwielbialem meczyc znajomych gadajac o niej w kolko. Co, jak wiedza wtajemniczeni, jest w moim przypadku piekielnie trudne do zniesienia, ze wzgledu na to, ze staram sie zawrzec w opowiesci jak najwiecej watkow, odnosnikow i tym podobnych rzeczy, ktore nie maja absolutnie nic wspolnego z meritum. Tak jak na przyklad teraz. W kazdym razie audycja ta poruszala tematy spoleczne, sprawy psychologiczne i od czasu do czasu krazyla wokol tematu seksualnosci mlodych ludzi (tak, tak… wtedy nie bylo youporn i ludzi dowiadywali sie wszystkiego z radia – wiem, to jakby wyobrazic sobie swiat bez pradu i cieplej wody). Wiec byla pewna dziewczyna, ktora bardzo mi sie podobala i w jednej z dyskusji z nia zaczalem wspominac o “mojej” audycji, o tym jaka jest ciekawa, madra i wazna dla mnie oraz o tym, ze niejednokrotnie wysylam tam smsy, ktore bywa, ze sa czytane na antenie (tez nie rozumiem dlaczego podrywalem na radio ale mniejsza z tym). Wieczorem zasypiajac ze sluchawkami na uszach sluchalem jakiegos tematu, ktory akurat niespecjalnie mnie interesowal, a dotyczyl roznych problemow natury seksualnej. W pewnym momencie pol przytomny slysze: “… dostalismy kolejna wiadomosc od naszego sluchacza: Przemek pyta co ma zrobic ze swoja stulejka?”. Mysle, ze imiona moglyby byc bardziej unikatowe.

Snil mi sie dzisiaj jakis mashup House’a z Solaris. W laboratorium oswietlonym migajacymi swietlowkami ktos przeprowadzal mi operacje mozgu. Widzialem w snie siebie z boku, otwarta czaszke, swoj mozg i kogos kto w nim grzebie. Nad ranem z kolei, w kolejnym snie, wyladowalem z Olivia Wilde w lozku. Zanim do konca ja rozebralem cos trzasnelo na klatce schodowej budzac mnie. Im bardziej chcialem znowu zasnac i im bardziej o tym myslalem, i myslalem, tym bardziej sie rozbudzalem. I tak zaczynamy kolejny dzien w trzezwosci…
(Zdjecie pochodzi z poczatkow neolitu wyjatkowo gdyz moj aparat pojechal na urlop)

Ok, moje wakacje sie koncza za pare godzin wraz z nieublaganym rozpoczeniem sesji poprawkowej. W maju planowalem, ze przez wakacje przygotuje dyplom aby miec z tym jak najmniej roboty przez kolejny semestr… coz. W czerwcu planowalem, ze przez lipiec i sierpien sie przygotuje do sesji poprakowej, ktora oblalem z pelna premedytacja w maju… coz. Czwartego wrzesnia zaczalem sie zastanawiac kiedy zaczyna sie sesja poprawkowa aby w koncu zaczac sie uczyc… coz. Siodmego wrzesnia wymyslilem, ze tydzien poswiece na przygotowanie zdjec, a kolejny tydzien na przygotowanie wiedzy. Pierwszy tydzien wypalil, plan na drugi tydzien gorzej. Pietnastego wrzesnia stwierdzilem, ze moje urodziny beda dniem granicznym i nastepnego dnia napewno zaczne sie uczyc. Szestnastego wrzesnia stwierdzilem, ze nie mam sily po urodzinach, a wieczorem poszedlem do klubu aby siedemnastego wrzesnia znowu stwierdzic, ze nie mam sily. Osiemnastego wrzesnia przeczytalem pare stron notatek, dziewietnastego realizowalem zlecenie… no i mamy dzis. Po paru godzinach nauki stwierdzam, ze nie da sie jednego dnia wyryc blisko 230 stron A4 popierdolonych, niemajacych nic wspolnego z rzeczywistoscia tekstow o pojebanych artystach, fotografach i calej innej bandzie palantow, na pamiec w jeden dzien. Jutro otwieram rekordowy w dziejach polskiego szkolnictwa wyzszego rachunek za warunki, a dzisiaj urodzinowe Brandy, paczke szlugow i popykam w Alien vs. Predator 2. Nie idzcie na ASP, jakiekolwiek bylyby Wasze wyobrazenia o tej uczelni.

Ahh… wakacje dobiegaja konca, studenci ETI znow zaluja niepotrzebnych zakupow prezerwatyw ale “bedzie na przyszly rok”, wakacyjne milosci oczywiscie szlag trafil ale tak mialo byc, moja lista rzeczy TO DO w zyciu kurczy sie w zastraszajacym tempie z imprezy na impreze. Dajcie mi tydzien, moze dwa, potem do Czestochowy przeprosic za wszystko i moge umrzec… a, i wypowiedzialem wojne przechodniom, od poniedzialku zaczynam kurs na prawo jazdy.