#0046

Uncategorized — Przemek @ 14:17

0046

Nie kazdy ma kumpla, ktory kiedy policja proponuje ci wytrzezwialke i piecset zlotych mandatu porozmawia z nimi o twoim kroczu. Dzieki Piotrek!

#0045

Uncategorized — Przemek @ 13:55

0045

…a w Krakowie… ciezko powiedziec. Narazie rekonstruuje caly moj i Filipa pobyt tam opierajac sie na przypadkowo pozostawionych w kieszeniach paragonach i relacjach swiadkow. Mam mocne przeczucie, ze w pewnym temacie bylismy bardzo konsekwentni. Sledzctwo to potwierdzi.

#0044

Uncategorized — Przemek @ 13:50

0044

Na weekend pojechalem w okolice Zabrza wypelnic warunki mojej ulubionej umowy spisanej na kartce wyrwanej z kalendarza, ktora potem nosilem nie wiem jak dlugo w kieszeni zeby ostatecznie powiesic w reprezentatywnym miejscu mojego pokoju. Na Slasku nie bylem juz chyba z 6-8 lat, co potwierdzilem wysiadajac przez pomylke w Sosnowcu zamiast w Katowicach. Wiem, wiem… przyznajac sie do tej pomylki na glos w duzej mierze sie narazam. Zawsze tamtejsze okolice traktowalem jako nudne, brudne, smierdzace obciachowe rejony Polski… i w sumie jest tak nadal ale poznalem te miejsca tez z innej strony. Ok, prosto do pointy… ILE TAM JEST FAJNYCH LASEK!

A z Zabrza do Krakowa, a w Krakowie…

#0043

Uncategorized — Przemek @ 17:54

0043

Ha! Pacjent stabilny! To znaczy stabilnie stoi na dwoch nogach. Wlasciwie to niestabilnie ale chcialem powiedziec “pacjent stabilny”. Generalnie moja prawa noga jest troche bardziej leniwa od calej reszty mnie i chwilowo ciagne ja za soba. Fuck it. Wazne jest to, ze udowodnilem swiatu medycyny, ze czlowiek z polamana noga moze w gipsie grac w siatkowke, tanczyc, biegac i przemierzac niezliczone ilosci kilometrow. Teraz czas zabrac sie za brudzenie drugiego buta. Czynnosci prowadzace do brudzenia sa przyjemniejsze od tych prowadzacych do wyczyszczenia.

#0042

Uncategorized — Przemek @ 16:00

0042

Cholera, skonczyly mi sie cytaty, ktore czasem wrzucam i nikt oprocz mnie nie wie co mam na mysli robiac to.

EDIT: A nie, ja nie robie tak. Nie wiem czemu myslalem ze tak robie.

#0041

Uncategorized — Przemek @ 15:50

0041

Razem z moim dobrym kolega Piotrkiem mielismy ogarnac slub (on kamera, ja aparat). Jako, ze osoby uczestniczace w ceremonii w czesci byly jego rodzina, a calosc robiona troche po znajomosci to w ogole nie interesowalem sie sprawa i zalozylem ze Piotrek wszystko ogarnie z godzinami, miejscami etc i poprzewozi nas samochodem. Blad. Po blogoslawienstwie stwierdzilismy, ze zostalo juz niewiele czasu do ceremonii wiec jedziemy juz do kosciola. Piotrek dopytal ojca panny mlodej “To jest sw Mikolaj w Gdansku, tak? Ten niedaleko Rajskiej? Rowno o 16?” na co uslyszal w odpowiedzi “Tak, tak”. Pomine teraz nasze problemy z parkowaniem w Gdansku, nabijanie sie z niemieckich turystow etc i przejde od razu do rzeczy. Pare minut po 16 (o tej godzinie miala byc ceremonia) zalozylismy, ze ojciec panny mlodej powiedzial, ze o 16 ale chodzilo mu o 16:30 (od jakiegos ciecia z kosciola dowiedzielismy sie ze o 16:30 jest nastepna ceremonia). Wielki dzien, goraco, przegrzala mu sie bania i sie pomylil, nic wielkiego, fuck it. 16:10, nikogo nie ma, Piotrek odbiera telefon, a chwile pozniej siedzimy juz w samochodzie i zapieprzamy do zupelnie innego kosciola we Wrzeszczu zastanawiajac jak to mozliwe, ze ojciec panny mlodej podal nam zla lokalizacje. W ulice przy ktorej byl wlasciwy kosciol, jak boga kocham, wpadlismy z piskiem opon co widziala cala rodzina o godzinie 16:29, jakies 3 sekundy pozniej ja panicznie krzycze “STOOOOJ” bo widze, ze Piotrek pakuje sie wprost na jadacego z naprzeciwka goscia z pizza na skuterze i jak boga kocham gdybym nie byl tak przekonywujacy dla Piotrka to bysmy kolesia wystrzelili razem z jego machina wprost w gosci. Wbijamy sie na podkoscielny parking troche tak w stylu Druzyny A. Wylatuje z samochodu z moimi kulami, szybko biore torbe ze sprzetem i gnam do kosciola nie czekajac na Piotrka. Zza koscila wylatuje ojciec panny mlodej i drze sie na cala okolice “JAK WY MOGLISCIE POJECHAC DO GDANSKA!!!???”. Potem mijamy matke panny mlodej, ktora zadaje podobne pytanie z tym, ze bardziej sopranem. Nie wiem czy to sopran tak na mnie dziala czy poprostu podswiadomie wybieram klotnie z kobieta ale staram sie jej wyjasnic sytuacje, mowie, ze to jej maz wprowadzil nas w blad na co dostaje odpowiedz “Rany boskie, on jest gluchy. Na wszystko odpowiada “tak, tak”… Trzeba bylo mnie zapytac”.

Tak, tak, wiem Piotrek… moze w paru miejscach. Ale zyskalem na dramaturgii!

#0040

Uncategorized — Przemek @ 13:21

0040

Wczoraj wieczorem wrocilem z weekendu za miastem. Dwa dni sprawily, ze mnie olsnilo i musze sie podzielic moja wiedza ze swiatem. Jesli spedzasz dwa dni w znacznej mierze na swiezym powietrzu i lonie natury, nie lazisz po knajpach i nie zalewasz sie w trupa oddychajac tylko dymem tytoniowym, dobrze spisz, w miare niezle odzywiasz i dobrze bawisz sie z przyjaciolmi, a wieczorem lekko pijany lezysz na dachu i ogladasz spadajace meteoryty to jest duza szansa, ze odlaczysz sie od codziennych problemow, aktualnych stresow i naladujesz baterie. …and i’m back in the game!

A, i polamalem gips… pewnie grajac w siate.

This work is licensed under a Creative Commons Attribution-Noncommercial-Share Alike 3.0 Unported License.
(c) 2010 blog.brzoskowski.com | powered by WordPress with Barecity