#0012

Po ostatnich trzech tygodniach imprezowania doszedlem do punktu, w ktorym dostrzeglem wielka sprzecznosc… nie wiem… moze cos sie sprzezylo, poplatalo ale dziwnie sie czlowiek czuje kiedy uswiadamia sobie, ze robi panoramy zatoki baltyckiej, bo mu sie chmury podobaja i jednoczesnie na sluchawkach z ustawionego na maksa odtwarzacza slyszy Roberta Planta wykrzykujacego “waaayyyy doooownnn innsideee, woooomaaaan youu neeeed loooooooooooove… aaa …aaa… aaa…”. Jezu co za kawalek.
Ostatnio dosc mocno ciagnie mnie w te klimaty. Tak sobie mysle o tych wszystkich chlopakach i ich stylu zycia. Jimi Hendrix, John Bonham z Led Zeppelin czy juz chociazby Jim Morrison - uduszenie sie wymiocinami czy atak serca to w sumie nie az taka kara za tyle szalenstw :> Inna sprawa to przezyc te wszystkie szalenstwa… eh… przed chwila wyczytalem, ze Eric Burdon z The Animals w wieku 11 lat palil z z Louisem Armstrongiem trawe…
No nic. Stay tuned, odezwe sie kiedy zaczne karmic kaczki i labedzie sluchajac Slipknota.
A i jeszcze strone update’owalem zdejmujac pare rzeczy i pare dodajac.
Viewed 1982 times by 398 viewers
