#0060

Uncategorized — Przemek @ 18:08

Do Ani przyjechaly dwie kolezanki. Mniej wiecej w tym czasie kiedy do mnie przyjechal Filip, a zaraz Tomek. No wiec, do rzeczy, goscie mojej wspollokatorki maja poukladane swoje ciuchy w pokoju, posprzatane brudne naczynia, porzadek od nich az promieniuje na reszte mieszkania wraz z kuchnia i lazienka. Tymczasem moi goscie zostawili mnie z rozjebanym lozkiem, masa szklanek po drinkach, petami porozwalanymi po biurku, brudnymi chusteczekami na podlodze, rozjebanymi ubraniami, brudnymi, walajacymi sie skarpetami, pustymi paczkami po szlugach, resztkami jedzenia, woreczkiem strunowym, pustymi puszkami i ujebana podloga po czym powiedzieli “nara” i wyjebali gdzies w Europe. Zupelnie niesamowite.

#0059

Uncategorized — Przemek @ 18:00

Ostatnio nie pisze gdyz po pierwsze walcze z mysla brzmiaca “blogi sa dla dziewczyn”. Po drugie Filip siedzi w Warszawie, wiec mam papke z mozgu i zdumiewa mnie, ze w ogole jestem w stanie siedziec tak aby nie ciekla mi slina z ust, a po trzecie pracuje od rana do wieczora. Tak, uwazam, ze 12 to rano i nie jest mi wstyd ziewac w metrze.

#0058

Uncategorized — Przemek @ 15:40

2040r. Kamera pokazuje jakiegos zwierza skrobiacego w glebie. Ujecie sie rozszerza i widzimy dwa, zmutowane, karlowate pancerniki szukajace resztek pokarmu w ruinach Warszawy. Koniec sceny. Na ekranie pojawia sie napis “30 lat wczesniej”. Akcja przenosi sie do piekla, gdzie po niedawnej katastrofie lotniczej na powierzchni, dochodzi do zamachu stanu i zamieszek. W wyniku tego pyl wulkaniczny okrywa ziemie i na przestrzeni kolejnych lat dochodzi do wymarcia zwierzat oraz roslin. Rozmawialem z panem Andrzejem i chce to krecic ale mowi, ze “Katyn 2″ – ja mowie, ze to zbyt pretensjonalny tytul ale jeszcze napewno sie dogadamy. Jakby co zbieram reszte ekipy.

#0057

Uncategorized — Przemek @ 21:36

No i jestem w Warszawie. Dzis zaczalem prace w Metalunie. Siedze wlasnie w zupelnie pustym mieszkaniu sluchajac Nick’a Cave’a z telefonu gdyz nie przywiozlem jeszcze swojego calego sprzetu tutaj. No i nie mam co ze soba zrobic. Jak sie okazuje, w obcym miescie juz dwa dni z rzedu nie tak latwo znalesc kogos zeby wyjsc do knajpy w srodku tygodnia, a z drugiej strony jestem zbyt podekscytowany zeby isc spac. Ale skoro juz bylo o mieszkaniu. Wszyscy sie ze mnie smieja gdyz zamieszkalem na Pradze, a w dodatku na podobno slynnej ulicy Zabkowskiej. Ostatnio potencjalne szanse na to, ze cos mi sie stanie, umiejscawiam dosc wysoko gdyz biezacy miesiac byl tak wielka zbieranina sukcesow iz nie widze specjalnie innej mozliwosci niz aby karma dojebala po calosci. Tak wiec ostatnio boje sie smierci. Zastanawialem sie czy zwiekszylem jej prawdopodobienstwo zmieniajac w ostatniej chwili decyzje aby jednak jechac samochoden zamiast pociagiem. Bylem blisko ale sprawne hamulce rozwialy moje proroctwa ciut za Ostroda. W dalszej czesci podrozy kiedy zastanawialem sie komu w razie czego “kibicuje” na “mojej” ulicy, rzucil mi sie w oczy znak stojacy przy drodze z napisem “NIE DAJ SIE ZABIC”. To dodalo mi nieco otuchy na ostatnich kilometrach przed Warszawa. Do czasu, bo wchodzac w brame kamienicy, w ktorej mieszkam zobaczylem na scianie klepsydre z informacja o zgonie jednego z lokatorow. Bylem juz w pelni gotowy zegnac sie ze swiatem jeszcze wczorajszego wieczoru ale ostatecznie tylko rozbolal mnie brzuch. Wychodzi wiec, ze poki co odpieram ataki zlej karmy lepiej niz wisiorek z jader Buddy. Dzis z kolei przeprowadzila na mnie zamach Chinska Republika Ludowa gdyz chinczyk, ktorego zamowilismy do pracy sprawil, ze… a zreszta, zrezygnujmy z kolorowych opisow…

#0056

Uncategorized — Przemek @ 18:12

Tomek to postac legendarna. Wiedza to wszyscy, ktorzy go znaja. To kumplujac sie z nim od dziecinstwa dowiedzialem sie, ze kopiac pilka w linie wysokiego napiecia tak aby sie poszczegolne kable zwarly mozna wylaczyc prad w calej okolicy i urzadzic niezly pokaz fajerwerkow. To wraz z Tomkiem w wieku 14 lat spalilismy czesc domku na koloniach co kosztowalo nas, a raczej naszych rodzicow, kilkaset zlotych. To wraz z Tomkiem kiedy rozkrecalismy nasz maloletni biznes dostalismy przypadkiem zakaz wstepu do Castoramy bez pelnoletnich opiekunow, az do 18 roku zycia. To wraz z Tomkiem stracilem wczoraj blisko 2 godziny na akcji ratunkowej jego antystresowej pileczki, ktora wpadla mu na dach. Niesienie przez cala dzielnice drewnianej dwumetrowej drabiny, niepokojenie staruszki mieszkajacej pod pechowym dachem, topienie sie w sniegu po kolana, a wszystko aby odzyskac mala gumowa pileczke o wartosci, strzelam, niecalych 3zł. Tylko z Tomkiem.

#0055

Uncategorized — Przemek @ 17:38

Od trzech dni staram sie drastycznie ograniczyc, a w dalszych punktach programu rzucic palenie. Biorac pod uwage, ze na liczniku idzie juz siodmy rok popalania, potem palenia, a na koncu jarania jak smok paczki lub paczki z plusem dziennie, nie jest to najlatwiejsze na swiecie zadanie. Fakt faktem, ze jestem zdumiony energia, ktora mnie wypelnia od rana do wieczora kiedy nie pale papierosow. Caly czas chce mi sie dzialac i mam pare razy lepszy humor. Mankamentem za to są kilkunastominutowe napady w trakcie, ktorych nie moge wyzbyc sie checi zapalenia. Jedyna rzecza, ktora jako tako mnie powstrzymuje jest to, ze musialbym sie przejsc do sklepu po nowa paczke, co byloby niestety porazka misji na calej linii. Absurdalnie mniej zalosna rzecza wydaje mi sie maniakalne przeszukiwanie wlasnych szuflad, kieszeni w ubraniach, letnich kurtek i wszystkiego innego gdzie moglem pozostawic niedokonczona paczke. W toku iscie zdumiewajacej logiki stwierdzilem, ze moze jakas paczka wpadla pod moje lozko, wiec czym predzej odsunalem je na calej dlugosci… papierosow nie bylo, za to znalazlem 19zł i 50gr. ;)

#0054

Uncategorized — Przemek @ 14:14

0054

Śniło mi się dziś, że piłem wódkę z Claptonem, a wszystko działo się w realiach “Alicji w krainie czarów”. Przemierzaliśmy tą całą krainę popijając z gwinta i rozmawiając… a potem wybuchła wojna, z której wybudził mnie hydraulik. Tak więc zacząłem dzień patrząc jak montuje zmywarkę i nuci Bogurodzice…

W każdym razie. Aktualizowałem stronę – www.brzoskowski.com Za całą pracę włożoną w jej powstanie dziękuję Danielowi, co do którego, dotąd nie mogę wyjść z podziwu, gdyż pisze kod szybciej niż ja po prostu piszę na klawiaturze.

Next Page »
This work is licensed under a Creative Commons Attribution-Noncommercial-Share Alike 3.0 Unported License.
(c) 2010 blog.brzoskowski.com | powered by WordPress with Barecity